|
Strona 1 z 4 Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę
Zazwyczaj spotkałam się z negatywną reakcją ludzi na wykonywany przeze mnie zawód. Cóż, ja go lubię. Zawsze słyszę, że to bardzo trudne albo niewdzięczne, że ludzie mi współczują, że młodzież, z którą pracuję jest w najgorszym wieku. Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę. Nigdy nie mówiłam w szkole otwarcie o tym, że jestem lesbijką. Gdy zaczynałam pracę, siedem lat temu, zderzyłam się ze światem schematycznego myślenia na temat homoseksualizmu. Co ważne – byłam tzw. singlem. Wszyscy jesteśmy pedałami Pierwsze spostrzeżenie w nowej pracy było takie, że dla gimnazjalistów przezwiska są jak powietrze. „Pedał” to najbardziej popularne określenie i chyba jedno z najbardziej upokarzających, poza tym – każdy może zostać pedałem. Zdarzało się, że padało ono podczas lekcji – nie wystarczało kulturalne zwracanie uwagi i mówienie, że kogoś to może obrazić. - I o to chodzi, proszę pani – słyszałam. No tak, ale nie to miałam na myśli, obraża się w ten sposób homoseksualistów, czyli mnie! Na początek wprowadziłam ostrą zasadę – wulgarne słownictwo (brałam pod uwagę również inne wulgaryzmy) – minus za pracę na lekcji. Trzy minusy – ocena niedostateczna. W gimnazjum czasem skutkuje tylko mocne uderzenie. Jako polonistka dbam o kulturę słowa. Poskutkowało, ale wzbudziło też pewne podejrzenia. - Dlaczego tylko Pani tak robi, inni nauczyciele nie zwracają na to uwagi, co w tym złego, że nazywamy kogoś pedałem? – pytali. Trzeba było podjąć wyzwanie.
«« start « poprz. 1 2 3 4 nast. » koniec »»
|