08-09-2010 "Zbliżanie"

Zaloguj się, aby dodać wydarzenie

Zaloguj się, aby dodać organizację

Advertisement

  • Image Polemika Sylwii Chutnik, prezeski Fundacji MaMa z księdzem Jackiem Prusakiem SJ

    Czytaj
  • ImageNikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę

    Czytaj
Znaleźć równowagę
 
Joanna Piwowar, 25-05-2010 19:55

Image

Kobieta i mężczyzna – zauroczenie, miłość, małżeństwo. I tak – żyją długo i szczęśliwie. Schemat i banał? Niekoniecznie. Nieschematyczne jest to, że on też bywa kobietą. Bywa Martą. Ania pokochała Tomka, wiedząc, że Tomek to mężczyzna niezwyczajny – crossdresser, transwestyta. I jest z nim szczęśliwa, zupełnie jak w bajce, czasem tylko zamiast króla i królowej są dwie księżniczki.

 

 

Komuś może się wydać, że par realizujących podobny wzorzec prawie nie ma. Że ta jest wyjątkiem. Ktoś nawet będzie chciał współczuć Ani, bo jak tu żyć z takim mężczyzną? A jednak kobiet – partnerek crossdresserów trochę w Polsce jest.

O małżeństwie kobiety i mężczyzny, który... bywa kobietą.

"Nie miałam o transwestytyzmie pojęcia, a jak już się z czymś zetknęłam, to było dla mnie brudne i ordynarne. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja się tego transwestytyzmu boję? Uznałam, że skoro jestem człowiekiem myślącym, to nie mogę powiedzieć, że to czy tamto „jest be”, jeśli tego nie poznam."

Aniu, jak wygląda życie z transwestytą na co dzień?   

Ania: Moim zdaniem życie z transwestytą niczym się nie różni od życia z normalnym mężczyzną.

Tomek: Ale czy ja jestem nienormalny? (śmiech)

A: Hym, nie, tylko nie wiadomo jak to nazwać? Od życia z klasycznym mężczyzną?

T: Typowym.

A: Ok, niech będzie typowym (śmiech)
 
Czy element transwestytyzmu w jakiś szczególny sposób wpływa na życie pary?

A: To zależy od pary. Według mnie na nasz związek to nie ma wpływu w sensie takim, że i bez transwestytyzmu w naszym domu Tomek pewnie byłby takim samym partnerem. Czynnik trans tylko uwrażliwia go na pewne sprawy i dlatego odczuwa je po części jak kobieta. Może o tyle tylko jest inaczej i może dla mnie ciut łatwiej.

Czy kiedykolwiek myślałaś o tym, że chciałabyś być z partnerem TV albo kobiecym mężczyzną?

A: Zanim poznałam mojego partnera to się nie zetknęłam z tym tematem. To była dla mnie nowość. Coś innego. Wcześniej nie miałam z nikim podobnym styczności.  

A kiedy poznałaś definicję słowa "transwestyta"?  


A: To było trzy lata temu, jak się poznawaliśmy, ale jeszcze nie byliśmy parą. Tomka poznałam jako fantastycznego faceta. To nie było tak, że byliśmy ze sobą już jakiś czas i mnie zaskoczył. To był kolejny etap znajomości, początek miłości. Wtedy Tomek powolutku, nie nachalnie przekazywał mi materiały na ten temat. Najpierw przeczytałam to wszystko. Potem zaczęłam sama zadawać pytania. Nie obarczał mnie tym od razu. Nie zarzucił wiadomościami. Powolutku odkrywałam, co się kryje w słowie „transwestyta”. Kiedy dowiedziałam się, że nie ma w tym nic złego, to uznałam, że wszystko jest w porządku.  

T: Powiedziałem Ani w czasie, kiedy jeszcze się poznawaliśmy, badaliśmy, chodziliśmy na randki. Jak mówi dobra etykieta – ani za późno, ani za wcześnie. Sam nie wiem, czy chciałem, żeby to wyszło po dwóch tygodniach znajomości, bo tyle to trwało, ale tak wyszło.  

Tomku, czy twoim zdaniem transwestytyzm wpływa na wasze życie?  


T: Pewnie nie obce jest ci takie rozumowanie transwestytów, że jesteśmy wrażliwsi, lepsi, że nie siedzimy przed telewizorem z piwem… Ale to jest tylko puste gadanie. To zależy od konkretnych ludzi. To, że Ania mnie akceptuje, sprawia, że nie staram się sprawdzać pewnych rzeczy, granic naszych możliwości. Ania wie, że może mi zaufać, bo nie przesadzam, transwestytyzm nie dominuje mojego życia. Dlatego wydaje mi się, że z jednej strony nie ma to specjalnie znaczenia, ale drugiej są jakieś pokłady estetyki, wrażliwości, rzeczy, nad którymi inni ludzie się w ogóle nie zastanawiają.  

Jeśli chodzi o przesadę w transowaniu – na przykład spędzanie zbyt wiele czasu przed lustrem, u kosmetyczki, cokolwiek – jeśli poświęcałbym na to za dużo czasu, to na pewno coś innego byłoby zaniedbywane i tego nie da się ukryć. Chodzi mi chociaż o sprzątanie, zrobienie czegoś innego, konstruktywnego. Należy znaleźć własne granice i trzymać się wyznaczonych przez siebie ram.  

Aniu - wyobraź sobie, że spotykasz dziewczynę, która właśnie się dowiedziała, że jej partner jest transwestytą. Czy jest coś, co chciałabyś jej przekazać?

A: Przede wszystkim zapytałabym jej, jakim człowiekiem jest jej partner – pomijając fakt jego transwestytyzmu. Zapytałabym, czy ona wie, czego chce i czy jej uczucie jest prawdziwe. Najlepsze jest wtedy zrobienie takiego rachunku: kartka, wady, zalety, dobre i złe chwile. Wydaje mi się, że to skutkuje. Czasem kobiety potrzebują samotności, żeby sobie to wszystko poukładać.  

Przede wszystkim kocha się mimo wszystko. Starałabym się pokazać jej, że tak naprawdę nic się nie zmienia. W życiu ważna jest równowaga. Ktoś zbiera znaczki, ktoś jest transwestytą. Jeśli ten ktoś nie przesadza z poświęcaniem na to czasu, jeśli to nie wychodzi poza określone ramy, to jest w porządku. Rada dla niej: patrz, obserwuj, staraj się zrozumieć, otwórz się na to, ale nie pozwól, żeby to przesłoniło wam życie, żeby stało się całym waszym życiem.  

Czy jest coś, czego się obawiałaś albo co cię dziwiło, kiedy poznawałaś Tomka?


A: Na samym początku zauważyłam, że Tomek jest bardziej delikatny, znalazłam coś, co zazwyczaj zanika u mężczyzn: czułość.

Obawiałam się tego, że skoro mi już coś wyjawił, tego, że skoro sytuacja wygląda tak, że ja już ci coś powiedziałem, to teraz ty się już podporządkuj temu. Tak jakby zrzucił z siebie ciężar i ten ciężar przytłoczył mnie. Bałam się tego, że w stu procentach mam to zaakceptować. Ale moja akceptacja wychodzi tylko i wyłącznie ode mnie. Ale transwestytyzm nie jest sensem naszego życia, więc nie jest to dla mnie ciężar.  

Tomku – czy znalazłbyś jakiś powód, żeby nie mówić o sobie Ani?

T: Ja sobie nie wyobrażam życia w tajemnicy. Kiedyś przed laty było tak, że nic nie powiedziałem. Wyciągnąłem z tego naukę. Wtedy niestety odbiło się to dużym echem, i być może związek rozpadł się – nie wiem – może właśnie dlatego. Postanowiłem sobie wtedy, że nigdy już nie popełnię tego samego błędu. Błędem było w ogóle nie mówić. Niektórzy uważają, że nie powinno się mówić wszystkiego. Może i tak. Na pewno nie powinno się mówić wszystkiego od razu. Nie wolno zarzucić i przytłoczyć informacjami.  

A: Gdyby tak się stało, to ja bym uciekła.  

T: Gdyby przedstawić wszystko od razu, to chyba nikt by tego nie wytrzymał. A czy są jakieś takie tajemnice, których w ogóle nie powinno się mówić? Uważam, że w ogóle nie ma sensu mówić o wszystkim, co się kiedykolwiek w naszym życiu wydarzyło, nie ma sensu wtajemniczać partnera w rzeczy, które nie mają już kompletnie znaczenia. Być może w transwestytyzmie jest jakaś granica, coś, co należałoby zachować tylko dla siebie, ale na sto procent tego nie wiem.  

Dzięki temu, że Ania poznała te wszystkie moje obawy i sekrety, teraz uczestniczy w transowym życiu, bywa na imprezach, zna mnóstwo ludzi. Oczywiście uczestniczy w tym tylko na tyle, ile chce. Cieszę się bardzo, że tak to się odbywa, to zapewnia nam równowagę. Chociaż mamy oboje świadomość, że sama nie pojechałaby sobie na taką imprezę.  

Są żony i dziewczyny, które za nic nie chcą się dać zaprosić na transowe spotkanie czy imprezę i nie chcą poznać partnera od tej strony. Co wy myślicie o takiej postawie i czy znacie wiele takich par?

A: Ja powiem otwarcie – jeśli ktoś jest zamknięty na wszystko, mówi „nie i koniec”, to ciężko będzie dotrzeć do takiej osoby.

Ja wcześniej nie miałam o transwestytyzmie pojęcia, a jak już się z czymś zetknęłam, to było dla mnie brudne i ordynarne. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja się tego transwestytyzmu boję? Uznałam, że skoro jestem człowiekiem myślącym, to nie mogę powiedzieć, że to czy tamto „jest be”, jeśli tego nie poznam; jeżeli nie mam pojęcia na dany temat, to nie mogę się wypowiadać. Więc jeżeli ktoś ma złe wyobrażenie, to zależy od niego, czy da się przekonać, czy da się otworzyć.  

A wśród waszych znajomych więcej jest par, w których partnerzy się akceptują, czy też ukrywają transwestytyzm przed żonami?  

T: Znamy wiele par akceptujących się. Na jednej z imprez w lecie połowa uczestników to były osoby, które przyjechały w parach. Chylimy czoła przed wszystkimi, którzy potrafią sobie ułożyć życie w parze.  

Ale w innych przypadkach jest taka zasunięta kurtynka: „ty sobie tam rób, co chcesz, ja nie muszę w tym uczestniczyć, a najlepiej mi o tym w ogóle nie opowiadaj”. Niektóre z tych osób mogą przyjechać na imprezy, ale nigdy nie zobaczymy ich z żoną czy dziewczyną.  

Znamy kilka osób, które niestety muszą się mijać z prawdą, kiedy chcą wziąć udział w jakimś spotkaniu. Inni, którzy chcą być fair wobec partnera, w ogóle tego tematu nie poruszają, nigdy nie pojawiają się na żadnych imprezach, właśnie dlatego, że mają takiego żandarma w domu. Bardzo z tego powodu ubolewamy, bo widzimy, jak bardzo te osoby - trzymane na siłę w domu - się męczą i cierpią. Myślę, że nie byłoby nic złego w tym, żeby taka osoba raz na dwa lata pojawiła się na jakiejś imprezie. W ogóle nie mówię o tym, że ktoś ma być na wszystkich, bo w tym momencie trzeba dysponować grubym portfelem, żeby się na wszystkich pojawiać, gdyż jest tych spotkań bardzo dużo.  

Rozumiem, że można postawić granice, ale żeby nie pozwolić partnerowi w ogóle na uczestnictwo w jakiejś imprezie albo go szantażować – to dla mnie jest kompletnie niezrozumiałe. Niezrozumiałe, bo ja mam zupełnie inną sytuację, a wiadomo, że syty głodnego nie zrozumie. Pozostaje mi tylko ubolewać, że tak jest. Chciałbym, żeby jakiś głos przemówił do tych osób. Nie wiem, jakie wyobrażenia mają te żony, które powstrzymują swoich mężów przed udziałem w imprezach, ale zapewniam, że nie ma tam żadnych orgii, ani też gorszących wydarzeń, które mogłyby zaszkodzić związkowi.  




Users' Comments (0)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz



mXcomment 1.0.8 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
następny artykuł »