| Nigdzie się nie wybieram |
Strona 1 z 6 Czy czarnoskóre dziecko adoptowane przez polskich rodziców może być Polakiem? O naszym stosunku do inności rozmawiamy z dr Agnieszką Graff, amerykanistką, publicystką, autorką książki „Świat bez kobiet”.
Kiedy umawiałyśmy się na wywiad, powiedziała Pani, że ma dla nas ciekawą opowieść z życia, która dobrze obrazuje polski stosunek do inności. Jaka to historia? Moja przyjaciółka przygotowuje się do adopcji i niedawno skończyła kurs dla rodziców adopcyjnych. Spodziewała się, że będzie musiała czekać, bo teraz są długie terminy i że dostanie dziecko kilkuletnie, bo jej mąż jest grubo po czterdziestce. A tu niespodzianka: miesiąc czy dwa po ukończeniu kursu dla rodziców adopcyjnych dzwoni nieoczekiwanie telefon – Jest dziecko i do tego noworodek! Głos w słuchawce robi pauzę. - Ale czarne!
Mamy zatem opowieść o polskim przyzwoleniu na inność – inność tak, ale nie w mojej rodzinie. A z badań wynika, że raczej niechętnie przyjmuje się „innego” sąsiedztwie. Kiedy się jedzie na zachód, adopcja międzynarodowa jest czymś normalnym i to od ładnych kilkunastu lat. Nikt się nie obawia że dziecku stanie się krzywda, bo jest inne. W Polsce to może jeszcze długo potrwać. Czy to znaczy, że Polacy są rasistami? Akurat w przypadku adopcji jest to niejednoznaczna kwestia, bo dochodzi tu nadzieja, że dziecko nie zostanie rozpoznane jako adoptowane. Ludzie nie chcą się nieustannie tłumaczyć, to jest zrozumiałe. Jednak jest jeszcze coś: Polacy, nawet jeśli sami nie są rasistami, to są głęboko przekonani o rasizmie innych. I zachowują się jak rasiści, bo nie chcą swojego potencjalnego dziecka narażać na rasizm innych. Tak się to koło zamyka. To samo dotyczy wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Bardzo często słyszy się argument: Osobiście nie mam nic przeciwko parze lesbijek wychowującej dziecko, ale potem to dziecko będzie miało fatalne doświadczenia w szkole. Cóż, jeśli zakładamy, że wszyscy wokół mają uprzedzenia, to w efekcie się na nie godzimy. Tak jak ateiści, którzy posyłają swoje dzieci na religię, dlatego że wydaje im się, że nie ma innych ateistów. Wiele osób uważa, że nie ma sensu walczyć, bo tradycyjna, katolicka większość nas zniszczy. Lepiej przycupnąć, zlać się z tłem. Jednak wydaje mi się, że granica między uprzedzeniami a przyzwoleniem na uprzedzenia jest płynna.
|
mXcomment 1.0.8 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





Czy czarnoskóre dziecko adoptowane przez polskich rodziców może być Polakiem? O naszym stosunku do inności rozmawiamy z dr Agnieszką Graff, amerykanistką, publicystką, autorką książki „Świat bez kobiet”.
Dziecko właśnie się urodziło, za dwa tygodnie jadą do ośrodka, jest to dziewczynka. Na czym polega anegdota? Otóż oprócz tego, że bardzo się cieszę, że będzie dzidziuś i intryguje mnie, jak oni sobie poradzą z czarnym dzieckiem, czy będzie to opowieść o polskim rasizmie, a może o polskiej otwartości, to okazało się, że ta para jako jedyna zgłosiła w ośrodku adopcyjnym, że jest skłonna przyjąć dziecko niezależnie od wyglądu, a wiadomo, że chodzi tu o rasę. Wszyscy inni zaznaczyli, że dziecko ma mieć „słowiańskie rysy”. 
