| Leczenie z homoseksualizmu |
Strona 2 z 7 Na sesjach doktor Maślanka zachęcał mnie do kontaktów z dziewczynami. Zgodnie z jego zaleceniem próbowałem - miałem trzy dziewczyny. On był bardzo zadowolony, a dla mnie to było tak, jakbym szedł pod prąd nurtu rzeki. On mówił, że tak ma być, że to będzie takie stopniowe. Ale nie miał pojęcia o ludzkiej seksualności. Jak o tym dziś myślę, to nie wiem jak poważny wykształcony człowiek może coś takiego zalecać swoim pacjentom. To jakaś metoda rodem ze średniowiecza! Jak o tym opowiadam, to tutaj w Stanach ludzie się z tego śmieją! Chodziłem do niego około roku. Potem zakochałem się w chłopaku. Pierwszy raz. Opowiedziałem o tym Maślance. A on na to, że to jest złe, że on już nic ze mną nie ma więcej do roboty, że terapia idzie w złym kierunku i przekazuje mnie do swojej żony – też psychiatry. Poszedłem do niej, ale nie czułem, żeby była mi przyjazna, Opowiadałem jej podekscytowany o tym chłopaku, mojej pierwszej miłości, ale ona nie była zadowolona. Nie było sensu tam dalej chodzić. Zorientowałem się, że to nie działa, że ta terapia nie ma żadnej szansy na sukces. Wewnątrz wiedziałem to już wcześniej, ale nie chciałem się do tego przyznać. A moje zakochanie – to był przełom. Olśnienie. Wszystko było tak romantycznie, czułem się tak świetnie, że to nie mogło być żadnym złem. Przestałam się zastanawiać, czy to co czuję, jest zgodne z prawem natury. Nie zależało mi już na tym, co ludzie mówili. Pierwsza miłość odeszła. Człowiek spadł na ziemię. Nienawiść do siebie powróciła. Potem znalazłem w encyklopedii, że to jest zboczenie, dewiacja. Dla dziecka, które dorasta, coś takiego jest tak straszne, to jest taka krzywda! To jest jak „child abuse”, molestowanie, znęcanie się nad dzieckiem. To zostaje na całe życie. Trzeba wiele lat pracować nad sobą, żeby te krzywdy zaleczyć. W Polsce nie wiedziałem co ze sobą robić, nie miałem wsparcia przyjaciół, nie znałem innych gejów, nie mogłem rozmawiać z rodzicami. Nie chciałem takiego życia. Zdecydowałem się wyjechać do Stanów, do Los Angeles. Pamiętam jak pierwszy raz poszedłem na Gay Pride. Wahałem się czy pójść, nie miałem dobrego zdania o paradach. I nagle tam zobaczyłem maszerujących strażaków, policjantów, lekarzy, nauczycieli, pielęgniarki. Mnóstwo ludzi, radosnych, uśmiechniętych, wspaniała atmosfera. Dusiłem łzy, czułem ich smak w gardle. Każdy z nas ma inny los, inną historię. A tutaj się wszyscy spotykają. Wcześniej nie mogłem tego pojąć: jak możesz być dumny z bycia gejem? Teraz to zaczęło mieć sens.
|
mXcomment 1.0.8 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
| « poprzedni artykuł |
|---|





Polemika Sylwii Chutnik, prezeski Fundacji MaMa z księdzem Jackiem Prusakiem SJ
Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę