| Leczenie z homoseksualizmu |
Strona 6 z 7 Kiedy protestowałem, że to nieetyczne, wyśmiewał się ze mnie. Radził, żebym powiedział: „skoro jesteś moją przyjaciółką, to chodź ze mną do łóżka i wylecz mnie”. Na skutek kuracji mój popęd seksualny wzrastał i… coraz bardziej chciałem kontaktu z mężczyzną. Czułem się więc coraz gorzej, zacząłem mieć depresję. Brałem testosteron ok. 10 miesięcy i nie miało to żadnego wpływu na mój homoseksualizm. Natomiast zaczęły mi wypadać włosy i pojawił się silny łojotok. Na czacie poznałem studenta medycyny, który szczegółowo mi objaśnił, co się dzieje, pod wpływem metanabolu: oprócz łojotoku i wypadania włosów, zanikają jądra, pojawiają się liczne stany zapalne układu moczowo-płciowego, dochodzi do uszkodzenia narządów wewnętrznych, przede wszystkim wątroby, począwszy od żółtaczki a skończywszy na nowotworze. Mnie zaczęły zanikać jądra – kiedy przyjmuje się przez dłuższy czas testosteron z zewnątrz, jądra przestają być potrzebne. W końcu zdesperowany poszedłem do psychiatry. Opowiedziałem mu o mojej depresji, ale jego dużo bardziej przestraszyła terapia testosteronem, której byłem poddawany. Kazał mi natychmiast odstawić leki i zaczął tłumaczyć, że homoseksualizmu się nie leczy. Zaproponował mi kilka sesji polegających na hipnozie, wzmacniających moje poczucie wartości i akceptację siebie. Na depresję przepisał prozac. Na kolejną wizytę do gabinetu seksuologicznego już po prostu nie poszedłem. Wizyty u psychiatry bardzo mi pomogły: zacząłem bardziej w siebie wierzyć, przestałem uważać homoseksualizm za chorobę. Poszedłem też w końcu pierwszy raz do klubu gejowskiego, poznałem fajnych ludzi. Zobaczyłem, że geje to normalni ludzie, z którymi mam wiele wspólnego, a nie tylko, jak sobie wyobrażałem wcześniej, osoby uprawiające seks w toaletach publicznych. Przestałem się bać, że inni się dowiedzą, że jestem gejem. Zacząłem mówić moim znajomym o sobie i okazało się, że to nic nie zmienia w naszych relacjach. Po terapii u seksuologa o czterech specjalizacjach mój organizm już nie wrócił do pełnej sprawności. Jestem pod stałą opieką lekarską. Choć jądra z powrotem zaczęły pracować, doszło już do zwłóknień i grozi mi nowotwór – co pół roku muszę sobie teraz robić specjalne badania i sprawdzać czy nie ma zmian. Poza tym, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że na skutek „leczenia” stałem się bezpłodny, nie wiem tego, bo nie robiłem odpowiednich badań.
|
mXcomment 1.0.8 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
| « poprzedni artykuł |
|---|





Polemika Sylwii Chutnik, prezeski Fundacji MaMa z księdzem Jackiem Prusakiem SJ
Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę