| Cześć, jestem gejem, czyli coming out |
Strona 2 z 4 Pierwszym i najważniejszym coming outem jest coming out „wewnętrzny” – powiedzenie samemu sobie do lustra „jestem gejem/lesbijką”. Dojście do tego osiągnięcia zajęło mi jakieś 10 lat. Dużo. Ale są i tacy homoseksualiści, który umierają w zakłamanej heteromasce. Niesławny nowojorski adwokat Roy Cohn, (później ukazany sztuce i serialu telewizyjnym „Anioły w Ameryce”) twierdził, że nie jest homoseksualny, że „tylko sypia z mężczyznami”. Wszechobecna homofobia wyniosła niejednego homoseksualistę na szczyty hipokryzji. W dzisiejszych czasach emancypacji mniejszości seksualnych coraz więcej osób homoseksualnych odmawia życia w obłudzie i po samozaakceptowaniu swej homoseksualności decyduje się rzucić homofobii rękawicę. Ujawniają się przyjaciołom. Ujawniają się rodzinie. Ujawniają się w pracy. A niektórzy ujawniają się publicznie. W Polsce – prócz znanych działaczy i działaczek gejowsko-lesbijskch – jak np. Robert Biedroń, Yga Kostrzewa, Marta Abramowicz , Szymon Niemiec czy Tomasz Bączkowski – publicznego coming outu dokonali m.in. pisarze młodszego pokolenia: Bartosz Żurawiecki, Michał Witkowski, Izabela Filipiak, Marcin Szczygielski, reżyser Krystian Lupa, aktor Jacek Poniedziałek, tancerz Michał Piróg, dziennikarze Jakub Janiszewski, Tomasz Raczek i Dariusz Stasik, dziennikarka Anna Laszuk. Brawa im wszystkim za odwagę. Czekamy na następnych, kolejka jest długa… Ujawnienie się przyjaciołom jest chyba stosunkowo najłatwiejsze; w końcu przyjaciół sami – w przeciwieństwie do rodziny – wybieramy. Geja czy lesbijki krąg znajomych to z reguły nie jest towarzystwo homofobiczne (choć i takie perwersje się zdarzają), ale raczej otwarte, tolerancyjne, liberalne. Wśród moich przyjaciół nie ma homofobów, co oczywiście nie oznacza, że wszystko poszło bezproblemowo. Bywa, że aby nie „porazić” delikwenta, wybiera się strategię: „powiem, że jestem bi” w przeświadczeniu, że bycie bi jest bardziej do przełknięcia. Albo przedstawia się znajomym swojego chłopaka/dziewczynę i zachowuje się, jak gdyby nigdy nic – „niech się sami domyślą!”. Główny problem polega na tym, że gdy ujawniamy się przyjaciołom po pewnym czasie – trzeba przyznać, że wcześniej ileś razy się ich oszukało, albo przemilczało pewne kwestie („wiesz, ten mój kumpel, z którym poznałem Cię 3 miesiące temu, nie jest tylko zwykłym kumplem…”). Z rodziną sprawa jest trudniejsza – wielu z nas ma pecha i dorasta w rodzinach skrajnie homofobicznych (szczęściarze wychowują się w atmosferze homofobii typu „light” a absolutne wyjątki dorastają w niehomofobicznym albo wręcz antyhomofobicznym raju). Jeśli przypadkiem rodzice są też „głęboko wierzącymi katolikami” (przypadek u nas niestety nierzadki) – coming out często zamienia się w dramat. Doświadczeniem wielu gejów/lesbijek ujawniających się swym religijnym rodzicom jest groteskowy wręcz brak zrozumienia i ignorancja ze strony rodziców „święcie” przekonanych, że homoseksualizm to moralna zgnilizna, obrzydliwość, życie w nieszczęsnej samotności i absolutnie zero szans na Królestwo Niebieskie.
|
mXcomment 1.0.8 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





Polemika Sylwii Chutnik, prezeski Fundacji MaMa z księdzem Jackiem Prusakiem SJ
Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę